Kawały

Naszych wakacji przystanek 1/4: Sopot. Wychodzę z plaży, idę oddać klucze od mieszkania. Siadam na ławeczce przy tej ścieżce, co się ciągnie wzdłuż nabrzeżnych zarośli, jak za okopami. Słychać jeszcze szum morza, otrzepuję piach ze stóp, żeby włożyć buty. Czuję, że ktoś nade mną stoi. Nawet nie czuję, widzę obok jego nogi. Podnoszę wzrok: starszy pan przystanął, żeby odpocząć.
— Pan żonaty? – Pyta mnie. Nie wiem, o co chodzi. Chce zweryfikować, czy obrączka na moim palcu znaczy to, co ma znaczyć, czy jak?
— No tak, żonaty… – Przyznaję się bez bicia i wyczekująco spoglądam, co w związku z tym…
— Żona posyła męża po bułki… – Bez zbędnych wyjaśnień zaczyna starszy pan. Ach, już rozumiem, dowcip! – …a mąż pyta „ile tych bułek?” Żona odpowiada: „weź tyle, ile razy się dzisiaj kochaliśmy”.
Mąż uśmiechnięty wraca do domu i niesie dwie bułki i loda. No, to miłego dnia! – Uśmiechnął się starszy pan w poczuciu dobrze opowiedzianego kawału.
— Dziękuję! Wzajemnie! – Patrzyłem za odchodzącym. Skończył tak szybko, jak zaczął.

Naszych wakacji przystanek 2/4: Ostróda-Szeląg. Parkujemy przy kempingu. Zanim rozstawimy namiot, ucinamy zapoznawczą pogawędkę ze starszym panem – właścicielem tego malowniczego podwórka nad jeziorem. Idę odnieść rzeczy. Pan objaśnia A., gdzie co:
— Toalety ciągle otwarte, a umywalnia od szóstej do dwudziestej drugiej. Wie pani, tak wcześnie, żeby można się było z rana umyć. O, i lustro jest… Bo wie pani, kiedyś mówili „nie taki diabeł straszny, jak go malują”, a teraz… Teraz wie pani, jak mówią?
— No, nie wiem. – Przyznaje A., nie wiedząc jeszcze, czy to serio, czy dla jaj.
— Mówią: „nie taka baba straszna jak się umaluje”. No, to proszę się rozgościć. – Skinął głową i odszedł uśmiechnięty, w poczuciu dobrze opowiedzianego kawału.

Myślałem, czy to powtarzać. Dowcipy miały swoją śmieszną rację bytu tylko w połączeniu z tymi jegomościami, w tych okolicznościach. Przynajmniej tak mi się zdaje. Myślałem też (bardzo idealistycznie), że dobrze jest jednak myśleć „tylko o tym, co prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i zasługuje na pochwałę, i uznanie”, jak prawił jeszcze inny, starszy pan.

«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: