Jestę księcię!

Najpierw mówiło się: „jestę magistrę!” – żeby się pochwalić z przymrużeniem oka. A co, jeśli zostanę księciem, jak obiecuje mi Bóg? Jak mam to rozumieć? To bonus? A może rola do odegrania?

Mój znajomy popisał się świetnym poczuciem humoru, mówi: – Mam od Boga słowo dla ciebie! Przeczytaj Psalm 113. – Otwieram, a tutaj podtytuł „Pan troszczy się o upośledzonych”. Autentyk! Ale żarty na bok. Przejdę do treści Psalmu:

[O Bogu:] Podnosi nędzarza z prochu, a ubogiego wywyższa ze śmieci, aby posadzić go z książętami, z książętami ludu swego. Sprawia, że niepłodna ma dom, jest matką cieszącą się dziećmi. Alleluja! (Ps. 113:7-9, BW)

Fragment przemawia chyba najsilniej do tych, którzy rzeczywiście byli na dnie. Słyszałem niejedno świadectwo (z pierwszej ręki!) o cudownym wyjściu człowieka z nałogów, bezdomności, świata przestępczego… Ludzie, których Bóg podniósł z tego dna, byli Mu za to niezmierni wdzięczni i z jeszcze większą radością chwytali się tego wersetu na nowo i na nowo…

Jeśli szczerze się zastanowię nad sobą, ja też byłem „nędzarzem w prochu”, na jakimś dnie, każdy z nas był. A może wciąż tam tkwi? Bóg daje nadzieję, że mnie „posadzi między książętami”. Ale jakimi książętami? To jest ciekawe! No bo „książę” – to brzmi świetnie. Od razu przychodzą mi do głowy jakieś luksusy, splendor, no i iście książęca zabawa, po prostu „like a boss”, by użyć hasła z memów internetowych.

Wszystko bardzo fajnie, tylko tam w tym wersecie jest jeszcze małe doprecyzowanie: „książętami ludu swego”. Aha, czyli nie chodzi o książęta mafii, ani też o książąt przemysłu naftowego, ani o książąt tytularnych czy książąt wielkiej polityki. Kim są „książęta ludu Pana” – ta grupa, do której mam aspirować, skoro już Bóg podniesie mnie z prochu mojej życiowej porażki?

Tak, to mogą być ludzie majętni. Wprawdzie w Słowie można znaleźć niejedną przestrogę przed bogactwem, ale z drugiej strony Jezus naucza w przypowieści: „Dobrze, sługo dobry, ponieważ byłeś wierny w małym, sprawuj władzę nad dziesięcioma miastami.” (Łuk. 19:17, UBG)

Wojewoda, książę! Kto jest bogaty? No ten, komu wiele powierzono, bynajmniej nie w efekcie wygranej na loterii. Ktoś, kto ma dużą rodzinę, duży dom, dużą firmę, dużą funkcję publiczną, dużą służbę w kościele. Ktoś, kto był wierny w małym, a jest teraz wierny w dużym.

Wracając do Psalmu 113, w tej bożej obietnicy, że On podniesie nędzarza do godności księcia, dostatek i bogactwo schodzą na drugi albo trzeci plan! Kiedy Bóg mnie podnosi z niemocy i nędzy, rozchodzi się o ważniejsze sprawy: honor, sprawiedliwość, szacunek, użyteczność, odpowiedzialność, pomyślność… Oczywiście to musi trwać – miesiącami, latami, to jest proces, ale jakże ekscytujący!

Autor: jpz2

Powiązane posty: