Jedzenie, picie, seks i niebo

Po przeczytaniu tego wpisu już nigdy nie będziesz zdołowany lekturą Księgi Koheleta – o „marności nad marnościami”. A jeśli nie masz tej lektury w planach, to… już masz.

Księga Kaznodziei Salomona, czyli Koheleta, jak wiemy z lekcji polskiego, od pierwszych słów tchnie beznadzieją: „marność nad marnościami i wszystko marność”. Ale nie jest tak smutno, jak się wydaje.

Wśród trzech ksiąg napisanych przez Salomona można stopniować ich nastrój wraz z wiekiem autora: za młodu popełnił „Pieśń nad Pieśniami” – radosną, prawie beztroską, miłosną ucztę; potem, gdy był dojrzalszy, spisał Księgę Przypowieści / Przysłów – pełną rad i nadziei w dobry porządek świata, a w podeszłym wieku, na skraju dostępnej mądrości (która dostarcza zmartwień – Kazn. 1:18), zapisał te najsmutniejsze myśli. Jak z tych trzech wyciągnie się jakąś średnią, to będzie całkiem nieźle.

Poza tym można i pośród tych „beznadziejnych” wersetów znaleźć takie, które dają zaczepienie w otchłani marności; w poczuciu, że cokolwiek zrobisz, nic ci po tym:

to, co zdobyłem z trudem, muszę powierzyć człowiekowi, który po mnie przyjdzie. A kto wie, czy on będzie mądry czy głupi? (2:18-19) Jak wyszedł z łona swojej matki, tak znowu wraca nagi (5:14)

Jeśli szukam pozytywów, to dwie rzeczy są dobre (i nie marne!): raz, że można „jeść i pić, i być dobrej myśli przy wszelkim trudzie” (5:17) Dwa, że – jak czytam – „celem wszystkich słów, które tutaj słyszano, jest stwierdzenie: obawiaj się Boga i przestrzegaj Jego przykazań” (12:13, NBG)

Co do radosnego używania życia – jedno „ale”: „Również to jest darem Bożym, że człowiek może jeść i pić, i dogadzać sobie” (3:13 albo 2:24). Pieniądze dają szczęście? Może i tak, ale… to właściwie też dar. A mój trud, kariera itd.? To marność. Jednak jedzenie i picie jest fajne. I nie tylko to zresztą:

Używaj życia ze swoją ukochaną żoną po wszystkie dni twojego marnego bytowania (Kazn. 9:9, BW)

Co do tej drugiej rzeczy; posłuszeństwa Bogu… Nie jest łatwo, życie bywa mało zachęcające:

bezbożnych chowano z czcią, natomiast musieli odejść z miejsca świętego ci, którzy postępują uczciwie i byli zapomniani w mieście. To również jest marnością. (…) Ale bezbożnemu nie będzie się dobrze powodziło i jak cień nie będzie żył długo ten, kto się nie boi oblicza Bożego. (8:11,14)

Czyli mimo wszystko opłaca się. I najlepsze: Salomon pyta, „Jaki pożytek ma człowiek z całego swego trudu, który znosi POD SŁOŃCEM?” (Kazn. 1:3) Ale nie w niebie! Kto już dziś stara się żyć tym, co w górze i gromadzi skarby „w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną” (Mat. 6:20), ten opiera się wszechobecnej marności i dziadostwu. Jeżeli przyjemności życia są fajne, to możność wybicia się już dziś ponad doczesność jest megafajna!

Autor: jpz2

Powiązane posty: