Jak drzewo figowe, jak brama

Źle się dzieje. Ale dzieje się też dobrze. Jeśli na czymś można oprzeć nadzieję, to właśnie na tym, co dobre wokół, na powrocie Króla, mimo innych złości, okrucieństwa, zimnicy serc.

Słowa Jezusa z Ewangelii Marka 24 to zapowiedź czasów ostatecznych, czyli co się stanie, zanim przyjdzie koniec epoki, zanim On powróci „jak błyskawica, z wielką mocą i chwałą”. Jezus powiedział to zresztą na wyraźną prośbę uczniów. Polecam ten rozdział wszystkim „ciekawskim”.

Są wojny i wieści wojenne, wrogość narodów, głód, zaraza, trzęsienia ziemi, prześladowania, nienawiść i zabijanie sprawiedliwych, fałszywi prorocy i mesjasze, uchodźcy, pochwycenia do nieba.

A od figowego drzewa – mówi w końcu Jezus – uczcie się podobieństwa: gdy gałąź jego już mięknie i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi. (Mat. 24:32-33, BW)

Rzeczywiście figowiec – roślina o wyjątkowo twardym drewnie – mięknie, kiedy po zimie w jego gałęziach zaczynają krążyć mleczne, kauczukowe soki. Wypuszcza liście, rozpoczynając kolejny cykl wegetacji, którego kulminacją są znane nam, pyszne owoce.

Nadejście lata jest metaforą Królestwa Bożego, a zima symbolizuje nieszczęścia u kresu czasów. Ta sama przepowiednia Jezusa jest opisana przez Łukasza w rozdziale 21 jego ewangelii i tam, w kontekście figowca, czytam:

A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha (wyprostujcie się) i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. (Łuk. 21:28, BT)

To jest właśnie to: jak soki wzbierają w gałęziach, by te, sprężyste, podniosły się do góry, tak ja nabieram ducha, prostuję się, podnoszę głowę. Mimo wszelkich okropieństw, o których słyszę od znajomych, w telewizji, internecie – dalekich i bliskich. Mimo wiosennych przymrozków („ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu” – Mat. 24:12).

Żeby jeszcze wzmocnić ten obraz, zacytuję przypadający mi na dziś w planie Psalm 24:

Podnieście, bramy, wierzchy wasze, I podnieście się, bramy prastare, Aby wszedł Król chwały!

Znów mowa jest o podnoszeniu, otwieraniu. Bramy są w miastach, a czym są miasta? To my! My, święci, jesteśmy światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze” (Mat. 5:14). My się otwieramy. Puszczają hamulce, puszczamy soki. Nie raz, ale codziennie. Kiedy wjeżdża zwycięski Król, można – ha! trzeba otwierać. Nie bronić się już przed zimą, przed najeźdźcą. Mięknąć, prostować szyję, cieszyć się latem i słodkimi figami.

Autor: jpz2

Powiązane posty: