Ile psów zmieści się na mnie

Ostatnio mam na głowie sporo rzeczy. W takim stanie łatwo mi utyskiwać na to, jak sobie radzę ze sprawami, które zawsze czekają. Nie mają litości ni względu na moją autentyczną niemoc, nie lenistwo. Bo tak to już z nimi jest, że jakoś nie chcą zniknąć z kalendarza. Nawet jak już przewrócę kartkę na następny dzień, to wiem, że one tam zostały, niezałatwione, dzień wcześniej, czyli wczoraj lub, o zgrozo, przedwczoraj. Psia mać!

A propos psów, czy wiecie, skąd się wzięło powiedzonko „wieszać psy na kimś”? Ponoć prawo magdeburskie nakazywało wieszać psy na wisielcach najgorszego sortu. Słowem: wisieli razem, człowiek i pies – jego najlepszy przyjaciel. Smutne. Ale wracam do tematu.

Wieszać psy znaczy „obmawiać, oczerniać, szkalować kogoś; odsądzać kogoś od czci i wiary, potępiać” (SJP). I ja to właśnie robię, najczęściej występując w roli wisielca. Nigdy nie zelżę nikogo tak, jak siebie. Oczywiście nie głośno, nawet bez słów, tylko w myślach. Myśli krążą wokół błędów, błędów, błędów, moich błędów. Najgorsze właśnie, że moich.

Wobec tego przyszła mi do głowy zagadka: ile psów zmieści się na mnie? Ileż mogę sam się oskarżać? Ile obelg mogę znieść? Różnie to bywa. Niektóre mogę przecież ignorować. Na tyle, na ile oskarżyciel jest mi obcy. Ale im bardziej mnie zna, im bardziej mu ufam, tym gorzej dla mnie. I teraz wyjawię katastrofalny fakt: nikt mnie tak nie zna i nikomu bardziej nie ufam niż sobie. Jeśli więc źle o sobie myślę, to koniec, kaplica.

Aa… na szczęście trochę skłamałem. Jest pewna osoba, która zna mnie lepiej i której ufam bardziej niż sobie samemu. Ta osoba powiedziała pewnego razu tak:

Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, Ja, Święty Izraelski, twoim wybawicielem; daję Egipt na okup za ciebie, Etiopię i Sabę zamiast ciebie. Dlatego że jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję, więc daję ludzi za ciebie i narody za twoje życie. (Izaj. 43:3-4, BW)

Cudownie jest czytać cały ten rozdział i następny… On mówi: Ja jestem twoim Bogiem. Znam cię, to ja dałem ci imię. Wiem, że bywało różnie i że zawiniłeś wielokrotnie. Ale ja i tylko ja jestem wybawicielem i mogę to zmienić. Owszem, już zmieniłem, wykupiłem cię. Jesteś mój! Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu. (Izaj. 43:18-19, BW) Nie bój się, jestem z tobą. Jeszcze będziesz mnie chwalił.

Pozostaje mi respektować to, kim jestem. Nie tylko przestanę pluć sobie w brodę, ale i oskarżać się, skoro za sobą mam osobę, która, co tu dużo mówić, jest Bogiem. On stworzył wszystko, co znam. Zna mnie, ceni, kocha, zapłacił za mnie nawet nie ludźmi i narodami, jak to pisze Izajasz, ale życiem Syna! I przygotował mi dobrą przyszłość. Czy wobec tego wypada mi jeszcze wieszać jakieś psy? To dopiero byłoby smutne.

Autor: jpz2

Powiązane posty: