Grzanki

– Proszę. – Stawiam przed Fi. talerz, a na nim dwie grzanki.
– O, tato, a możesz mi jeszcze…
– …co, pokroić?
– Tak, pokroić…
– Każdą na dwa?
– No, każdą tak i jeszcze tak.
– Czyli każdą na cztery?
– No, tak, na cztery. – Potwierdza. Lubię to dzielenie, odejmowanie i dodawanie przy okazji najprostszych czynności. To sobie myślę i kroję. Teraz z dwóch zrobiło się osiem. Układam je obok siebie, w kwadrat trzy na trzy. A że trzy na trzy to byłoby dziewięć, a ja mam tylko osiem, to kwadrat jest ułomny, jakby bez jednego puzzla. Tego jednego brakuje na rogu.
– Zobacz, Filu, tu masz grzanki w małych kawałkach, jak chciałeś, ułożyły się w kształt serca. – Fi. patrzy. Ja jeszcze przekręcam o dziewięćdziesiąt stopni, żeby już nie miał wątpliwości: serce jest. – To znaczy… – Przekonuję. – To chyba znaczy, że chlebek cię kocha. – An. teściowa to słyszy i śmieje się. – Albo… – dodaję – …że tata cię kocha.
– Że tata mnie kocha! – Fi. z przekonaniem wybiera opcję drugą, przy tym traktuje to jak kolejny absurdalny żart z mojej strony – jakżeż mogłem coś takiego wymyślić z tym chlebkiem. Wiadomo, że tata.
– Masz rację, kocham cię, Filu.
– No, nawet bardzo! – Dorzuca, z buzią pełną grzanki.

«
Autor: jpz2

Powiązane posty: