Panuj nad rybami

I nad ptakami – to jedno z przykazań. Jest w Biblii, naprawdę, niżej cytat. Ale zaraz, nad czym? Rybami, ptakami? Weź sobie na przykład majestatycznego rekina albo orła, cud! Lub choćby „zwykłego” łososia i wronę. Są NIEZWYKŁE, mądre i piękne.

Jak mam panować? Co to znaczy? A zwłaszcza: co znaczy dziś – dla mnie, w zepsutym świecie po wygnaniu z raju, w XXI wieku. „Panowanie” – to uzasadnienie dla gospodarki rabunkowej? Czy raczej wezwanie do bycia mądrym zarządcą „nieruchomości” (tej planety)? Ekologia, zrównoważony rozwój…

A może tak, jak to zrobił Jezus: „Piotrze, pójdź nad jezioro, znajdziesz tam rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz w nim stater. Weź i zapłać podatek świątynny za mnie i za siebie”. A może tak, jak panuję nad psem, który wiernie wykonuje polecenia?

Pewne jest, że Bóg jest właścicielem wszystkiego, w tym zwierząt i ziemi (stąd wzięły się lata szabatowe i zasada zwrotu własności ziemskiej pierwotnym właścicielom). Zatem mam panować nad tym, co w końcu i tak nie jest moje. To już uczy pokory.

Wreszcie, kończąc te moje szukanie odpowiedzi, by panować, trzeba wpierw poznać. A więc i zachwycić się i uznać wspaniałość stworzenia. Panuj nad ptactwem i rybami! Niezwykłe polecenie, które nadaje nam, ludziom, wielką rangę. Czy godnie to podejmujemy?

„Potem błogosławił im Bóg i tak do nich powiedział: Rozradzajcie się i rozmnażajcie! Napełniajcie ziemię i podporządkowujcie ją sobie. Panujcie nad rybami w morzach, nad tym, co lata pod niebem, oraz nad wszelkim zwierzęciem, które pełza po ziemi!”
‭‭Rodzaju‬ ‭1:28‬ ‭SNP‬‬