• Podobne posty

  • Tagi

  • Archiwa

  • Obserwowany

    Czy czujesz się obserwowany, obserwowana? Może przez kogoś płci przeciwnej? A może przez szefa. Może przez kamery? Może przez fejsbuka? Może przez sąsiada, przez okno? Może czasem masz ochotę rzucić komuś wprost: „co się gapisz?” Choć na ogół przecież nie wiesz, że ktoś patrzy. Robi to ukradkiem.

    A jeśli to… dobrze? Ostatnio od trzech osób usłyszałem: obserwuję cię. Tak wprost. Mówili o mnie dobre rzeczy, co mnie kłopotało, bo miałem poczucie, że nie widzieli tych złych zachowań. Chciałem w odruchowej skromności zaprzeczyć. Powiedzieć o własnych błędach. Absurd! Bo przecież zawsze chcesz się pokazać z najlepszej strony. A tu nie, wywlókłbym najgorsze wspomnienia.

    Ale po co? Ci ludzie wzięli pewien mój obraz, zobaczony na własne oczy. Wiadomo, że niepełny. Ale częściowo prawdziwy. Chwalili mnie, a ja bym chciał, żeby chwalili Boga. Może po to, żeby przekonali mnie samego, że to wszystko, co robię dobrze, robię pod wpływem dobrej siły, Bożego Ducha we mnie.

    Ale tego na co dzień nie dostrzegamy. Po pierwsze, nie chcę, żeby mnie ktoś obserwował. Gdy już obserwuje, to pozostaję krytyczny wobec siebie. Gdy już przestanę się krytykować, to chcę się „wziąć w garść” i pokazać, jaki to ja jestem okej i w ogóle. Nic nie wyjdzie z tego napinania się.

    Najlepsze, co we mnie, przychodzi mimochodem, przez małe decyzje, nudne postanowienia, świadomość potknięć i porażek, a nawet hipokryzji. Przychodzi poprzez powstawanie po raz siódmy. Może nawet trudno mi się z tym pogodzić. Ale jest piękne.