• Podobne posty

  • Tagi

  • Archiwa

  • Nie powstrzymuj się

    W życiu z Bogiem ceni się nie tylko powściągliwość, ale przede wszystkim: dawanie, sianie, aktywność i błogosławieństwo. Powstrzymanie się od złego jest oczywiście dobre, ale… zbyt długie przebywanie w tej pozycji (jakby w okopie) sprawia, że nabieramy mentalności „oblężonej twierdzy”. A przecież nie jesteś ty ani twój kościół twierdzą! Diabeł nie oblega cię dookoła, odcinając od zasobów. Raczej chodzi jak lew ryczący i szuka najsłabszych jednostek.

    Ale jego plany i strategie są nam dobrze znane, jak pisze Paweł. Mamy czuwać. A czynność czuwania nie jest bierna. Nie polega na tym, że kiwam się sennie na swoim krzesełku, otulony żołnierską derką i usiłuję za wszelką cenę nie zmrużyć oczu. A mówiąc bez metafory i wprost, czuwanie to coś więcej niż powściągliwość przed zdradą, krzywdzeniem, zboczeniem, odstępstwem, czarami itp.

    Czuwanie to gotowość do ataku. To aktywne oczekiwanie. Sprzątanie, szykowanie, zbrojenie się: w Słowo, radość, nadzieję… [wybierz ulubioną broń]. To jest wykorzystywanie każdej sposobności do „przekroczenia bramy piekła”, jak słynny szeregowiec Doss („Przełęcz ocalonych”). Jest wiele okazji do zareagowania na potrzebę: pomocą, modlitwą, radą.

    A propos „bram piekła”: jeśli napisano, że „bramy piekła nie przemogą kościoła” to znaczy, że kościół może wchodzić i wychodzić z piekła, i wyciągać stamtąd ludzi. „Bramy piekła” nie są żadną dziwną maszyną oblężniczą, która zagraża kościołowi. Nie kontemplujemy mocy demonów, ale raczej Bożą łaskę!