• Podobne posty

  • Tagi

  • Archiwa

  • Magia Świąt

    Pojawiły się już moje ulubione reklamy: „Zaczarowane Święta”, „Magia Świąt” itp. Nie wiem, czy bardziej mnie to bawi, czy mierzi. Ale nasuwa się pytanie: co my chcemy zaczarować?

    Zaklinacze koni, zaklinacze deszczu i świąteczni czarodzieje. Wujek-magik! Wbrew naturze i rzeczywistości – jakiej? Szarej, smutnej, przewidywalnej. Albo dzikiej – jak rodzinna kłótnia.

    Pół biedy, kiedy te czary wychodzą: makowce, karpie, choinki. No i prezenty! Kosztują czas, pieniądze, nerwy, ale… dodają dużo magii! Gorzej, gdy zaklęcia nie działają. To już bieda zupełna. Święta miały być wesołe, a wyszło jak zwykle, na bakier.

    Moim marzeniem jest, żeby czary w ogóle nie były potrzebne. Ani te prawdziwe, ani na niby. Bo jest dobrze. Bo kiedy zbieramy się przy stole, to nie musi być stół świąteczny. Codziennie jest przy nim dużo śmiechu i nadziei. Taki lajf, w Jezusie.