• Podobne posty

  • Tagi

  • Archiwa

  • Duchy nie duchy

    Kiedyś była u nas Wiola, jak jeszcze Fi. był mały i czytaliśmy mu książeczkę o dźwiękach. Koń robi iha. Owca robi bee. Pies robi hau. Duch robi Uuuu. Wiola mówi: „Nie, Duch tak nie robi. I też tak nie wygląda” – Pokazała palcem na stworka jakby z białego prześcieradła.

    Wiola pewnie wiedziała, co mówi. Kiedy się siedzi tyle czasu na misjach, to Duch nie może pozostać abstrakcją. Z Duchem się rozmawia, blisko i szczerze. Nie ma „Uuuu”. Rozumiem to dziś chyba nawet lepiej, niż wtedy.

    Tym niemniej w głowach dzieci (a później dorosłych) powstaje wyobrażenie ducha jako białej, zwiewnej postaci, która robi „uuu”. Tłumaczę nieraz: wy też jesteście duchami. I ja jestem. Wokół nas i nad nami są duchy. Są złe i dobre. Nie noszą białych prześcieradeł. Są demony, są anioły, jest i Duch Boży…

    Tym niemniej Fi. zgasił mi światło w piwnicy, kiedy chowałem rowery, i zawołał:
    – Uuuu!
    – A ja się nie boję – odpowiadam natychmiast – mam tu swoje światło! – I pstryknąłem kontakt w schowku.
    – Uuuu!
    – Nie boję się! – Powtarzam, zamykając kłódkę już po ciemku. – A zresztą, nawet jak bym nie miał swojego światła… przesuń się, bo muszę wyjść… – lekko przepycham chłopaka – …to i tak bym się nie bał.
    – Uuuu!
    – Jak się boisz Boga i Bóg stoi za tobą, to nie ma nic takiego, czego się musisz bać.
    – Tak? No tak. Bo Bóg jest największy.
    – Właśnie.
    – Jeśli zaprosisz Pana Boga, żeby był twoim Tatą i przyjacielem, jeśli będziesz Go kochał i będziesz blisko niego, to nic już nie będzie straszne.
    – To ja chcę zaprosić Pana Boga, tato.
    – Bardzo się cieszę, pomodlimy się tak…