Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma

Dobrze jest znać swoje położenie i jego znaczenie. Raskolnikow pewnie nie zabiłby starej lichwiarki, gdyby nie siedział w ciasnej, ciemnej, zatęchłej klitce. Dawid nie napisałby tylu pięknych, rozpaczliwych, do głębi szczerych psalmów, gdyby nie ukrywał się miesiącami po ciemnych jamach.

No i, do rzeczy, Dawid nie pokonałby również Goliata, gdyby nie… siedział z owcami. Co ma piernik do wiatraka? Po kolei. Goliat to najlepszy żołnierz w szeregach Filistynów. Dzień w dzień wychodzi na pole bitwy, klnie i szydzi z Izraelitów, poniża ich Boga. Absurdalna sytuacja: dwie armie stają na przeciw siebie i czekają, czy ktoś się odważy walczyć z Goliatem. Tak jest pierwszego dnia, drugiego, trzeciego… morale Izraelitów słabną, aż… do obozu przybywa Dawid.

Młody Dawid został wysłany z wałówką dla swoich starszych braci – żołnierzy. Dowiaduje się, jaka jest sytuacja, zgłasza się do Króla Saula na ochotnika, wychodzi naprzeciw Goliata i wali z procy między oczy. Olbrzym pada martwy. Dawid ucina głowę Goliata i… dyskusję. Filistyni uciekają.

Słyszałem niejedno kazanie o tym, że Dawid był przygotowany na tę chwilę. Przecież sam przekonywał Saula, mówiąc o sobie:

Sługa twój pasał owce ojca swego i bywało tak, że przyszedł lew lub niedźwiedź i porwał jagnię z trzody; wtedy ja biegłem za nim, pokonywałem go i wyrywałem je z paszczy jego; a jeśli rzucił się na mnie, to go chwytałem za grzywę, tłukłem i zabijałem go. (…) ten Filistyńczyk nieobrzezany będzie jak jeden z nich (1 Sam. 17:34-36, BW)

Czy to nie świetny argument za tym, by doceniać obecny czas? Choćby nawet był jak nudne pasanie owiec. – Nie! To czas przygotowania. Czas pokonywania lwów i niedźwiedzi. – Mawiają kaznodzieje. I wszyscy potakujemy, myśląc o swoich życiowych „lwach i niedźwiedziach”.

Guzik prawda. Nie można się przygotować na spotkanie z Goliatem. Kiedy spotykasz Goliata, to nie czujesz się jak bohater. Czujesz obrzydzenie. Skręt kiszek. I wiesz tylko jedno: jest źle. A gdybyś uciekł, będzie jeszcze gorzej. Dla mnie ciekawsze jest nie to, gdzie Dawid BYŁ przed walką z Goliatem, ale to, gdzie go NIE BYŁO. Był z owcami. A nie było go w obozie Izraelskich wojowników, którzy z dnia na dzień mieli coraz cięższe gacie.

To do mnie przemawia dużo mocniej. Wierzę, że gdyby Dawid siedział tam od początku, to dałby się ugotować jak żaba. Powolne zwiększanie temperatury i dawki strachu ustawiłoby go w jednym szeregu z jego braćmi, którzy byli Goliatem oburzeni i… sparaliżowani. Potrafię sobie przypomnieć historie z życia, kiedy zamiast działać, zwlekałem. A takie czekanie w gęstniejącej atmosferze lęku odbiera odwagę każdemu – nawet najdzielniejszym, najlepszym.

Autor: jpz2

Powiązane posty: