Emerytur nie będzie

„Odpoczniemy w niebie” – powiedział Giovanni Bosco, katolicki święty. Cóż to ma znaczyć? Pochwała pracoholizmu? Raczej nie. Może tu w ogóle nie chodzi o odpoczynek od pracy.

Ale od czego można jeszcze odpoczywać? Na przykład od konfliktu, nienawiści, ataków… Ktoś powie mi: – Ale kto cię atakuje? Wyluzuj, chłopie! – Tak, jak do Jezusa mówili: – Demona masz! Kto chce cię zabić? (Jan. 7:20, BW) Na porządku dziennym są konflikty wartości, nienawiść osób, które chciałyby ukryć prawdę albo atak w postaci choroby, kradzieży, wypadków. Niby wszyscy tego doświadczamy, a jednak jest pewna różnica…

Ktoś, kto nie nawrócił się do Jezusa, znosi „tylko” konsekwencje swoich małych i dużych błędów. Gwałty na własnym sumieniu mają konsekwencje. Jakieś drzwi się zamykają, jakieś zranienia, potępienie, samotność i odrzucenie, poczucie pustki, skrywany smutek… A ponadto nieudolne próby bycia po prostu dobrym człowiekiem. Motto moralne wielu ateistów „nie ranić innych” wydaje się mrzonką.

A kto nawrócił się do Jezusa, ma i lepiej, i gorzej. Lepiej, bo jest wolny od powyższych bolączek – na początku wydaje się wręcz, jakby zło zupełnie zniknęło. Gorzej, bo kiedy otrzymuję moc przeciwstawiania się złu, w pakiecie dostaję zajadłego wroga. Tak, Jezus pakuje mnie w niekończące się kłopoty, wysyła na wojnę. Chroni mnie, ale nie daje opcji „teleportacja”. Muszę się zmierzyć ze światem. To wszystko jest w jego modlitwie:

Przekazałem im Twoje słowo, lecz świat ich znienawidził, bo nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, lecz abyś ich ustrzegł od złego. (Jan. 17:14-15, BE)

Autor: jpz2

Powiązane posty: