Dziesięć srok za ogon

Tyle nie złapię, a mimo to próbuję, bo zawsze to, co teraz, jest mniej atrakcyjne od tego, co za chwilę, za miesiąc, za rok. Spontan pełną gębą! Powinna być radość, a co jest? Zmęczenie.

Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę: jest czas rodzenia i czas umierania; jest czas [w skrócie] sadzenia / wyrywania, zabijania / leczenia, burzenia / budowania, płaczu / śmiechu, narzekania / pląsów, rozrzucania kamieni / zbierania kamieni, pieszczot / wstrzymywania się od pieszczot, szukania / gubienia, przechowywania / odrzucania, rozdzierania / zszywania, milczenia / mówienia, miłowania / nienawidzenia, wojny / pokoju. (Kazn. 3:1-8, BW)

Interpretowałem ten popularny fragment w utarty sposób: no tak, nie da się złapać dziesięciu srok za ogon. Kiedy robię jedno, drugie musi poczekać. Pamiętam na przykład historię o młodej kobiecie, która zwierzyła się swej matce, że po urodzeniu dziecka czuje, jakby czas jej uciekał przez palce. A młoda babcia powiedziała: nie przejmuj się, to taki czas, czas na dziecko. Przyjdzie czas na inne sprawy – jutro, za miesiąc, za dwa lata, ale teraz jesteś tutaj. Nie rozerwiesz się.

To wszystko brzmi ładnie, mądrze i… trochę bez sensu, jak słynne maksymy Kazimierza Górskiego, w stylu Mecz można wygrać, przegrać albo zremisować. Co z tego wynika, że każda sprawa pod niebem ma swoją porę? Pomocy! Czytam kontekst (Kazn. 3:9-11): to Bóg zaplanował te okresy, a w moje serce włożył wieczność (!). Oto klucz do tego, by cieszyć się i używać życia bez względu na czas i porę. Z kolei radość jest kluczem do wydajności, bo jak jestem zadowolony, to robiąc jedną rzecz, nie myślę o następnej; jak praca, to nie facebook, jak pieszczoty, to nie kanapki z pasztetem…

Autor: jpz2

Powiązane posty: