Dwa style pierwszej pomocy

BHP-owcy powtarzają: chcesz komuś pomóc? Najpierw pomyśl o sobie i swoim bezpieczeństwie. Chcesz kogoś zawrócić ze złej drogi? Najpierw pomyśl, czy go jeszcze nie wkurzysz.

Jak w tym powiedzonku Jezusa: „nie rzucajcie pereł przed wieprze, żeby ich nie podeptały i obróciwszy się, nie rozszarpały was” (Mat. 7).

Z jednej strony czytam ten wielki nakaz, żeby „czynić uczniami wszystkie narody” (Mat. 28) i pytania Pawła: „jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?” (Rzym. 10:14, BW). No dobrze, to idziemy! Lecim z koksem! Od drzwi do drzwi, jak „jehowi”. Albo zaczepiać na ulicy. Nie mówię, że to źle, ale…

Inaczej było z grupką trędowatych, którzy pozostawieni pod murami oblężonego miasta postawili wszystko na jedną kartę i poszli do obozu wroga… opuszczonego i aż proszącego się o szaber. Najedli się, napili, pochowali złota, ile się dało, aż wreszcie któryś się zreflektował:

Niedobrze robimy. Dzień dzisiejszy jest dniem radosnej wieści; jeżeli to przemilczymy i będziemy zwlekać, aż zaświta ranek, spotka nas kara. Nuże więc, chodźmy teraz i donieśmy o tym w domu królewskim.
(2 Król. 7:9, BW)

Ci ludzie działali spontanicznie, bez wielkiej misji. Wiedzieli dwie rzeczy: tu jest opuszczony przez wroga obóz, a tam oblężone, wygłodniałe miasto. Naturalnie, że trzeba się podzielić dobrą wieścią. Zrobić rzecz oczywistą – tak, jak się oddaje zgubiony portfel, bez poczucia wielkiej misji, wyższości, że ja kogoś teraz nauczę itd.

Z drugiej strony rzadko sytuacja jest tak klarowna, jak z tym oblężonym miastem. Ludzie żyją swoim życiem, które nie musi wyglądać na przegrane, wygłodniałe, biedne. A przecież też potrzebują Jezusa. Co wtedy? Jak nie wyjść na nachalnego? Jak nie zrazić do siebie i, co gorsza, do wiary w ogóle?

Odpowiedź jest prosta: czekać. Niech sami zapytają. O co? – Dlaczego jestem inny. – A jestem inny? O właśnie. Dobre pytanie! Czy jestem inny, święty? Że robię pewne niezwykłe rzeczy (dla ludzi), a nie robię innych – zwykłych i niedobrych?

No… wypadałoby. Bo nieraz o tym czytam: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (3 Moj. 19:2) albo „niech świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mat. 5:16) albo „Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej” (1 Piotr. 3:15, BW).

Nie w tym rzecz, żeby czuć się lepszym. Ale żeby dawać nadzieję, że każdy może być lepszy; być swoją najlepszą wersją – podobną do Jezusa. Dzięki Bogu i jego łasce.

Autor: jpz2

Powiązane posty: