Do zadań specjalnych

– Co to? – Zagadnęła U. Szybko zwinąłem jej sprzed oczu i schowałem za plecami. Trochę dla żartu, a trochę nie.
– Szmateczka do okularów. Ha, ha. Schowałem ją tak błyskawicznie, bo ty byś zaraz ją wzięła na kołderkę dla pieska. Co? – Podpytuję, a U. nic nie mówi, ale wzrok ma figlarny i jakby potwierdzający moje słowa. – No, ja wiem, już ta szmateczka nieraz ci służyła w domku dla lalek. Ale ona jest święta.
– Święta?! – Dopytuje U., dodając ton piskliwy, przesadny i karykaturalny.
– Święta – to jest oddzielona do zadań specjalnych. Tylko do okularów. Są też niektórzy ludzie święci. Oddzieleni dla Boga. Jak ta szmateczka. Albo jak fotel Bestii, w którym nieopatrznie zasiadł ojciec Belli. Fotel Bestii, fotel dziadka, fotel kota. Albo te twoje kołderki dla piesków…

Autor: jpz2

Powiązane posty: