Dla ciebie, geju

Ten wpis dedykuję komuś o ksywce Invisible gay. No i wszystkim, którzy mają dobrą doktrynę, ale mieszane uczucia, gdy patrzą na gejów i lesbijki.

Zbyszek Dębski opowiadał podczas kazania historię o kobiecie, która marzyła o tym, by zostać misjonarką w Chinach. Pracowała jako służąca, zaoszczędziła pieniądze, pojechała. Wśród wielu jej przygód jedną z najbardziej wstrząsających była ta, kiedy musiała wejść do zbuntowanego więzienia.
– Musisz opanować bunt. – Powiedział mandaryn.
– Ja? Ale przecież tam biegają ludzie z siekierami, nożami. Zabijają się nawzajem. Czy nie możesz wysłać swoich żołnierzy? – Zapytała przestraszona.
– Nie. – Odrzekł mandaryn. – Pozabijaliby i moich żołnierzy.
– Tym bardziej mnie!!!
– Ty mówisz, że w tobie mieszka Bóg, więc jeśli to jest prawda, nie zabiją cię.
Misjonarka stanęła przed prostą lecz niełatwą decyzją. Sens jej całej podróży, misji, nawet życia ważył się w tej chwili. Zgodziła się. Weszła do środka, a tam trwała masakra. Rozejrzała się z przerażeniem, które ustąpiło jednak miejsca współczuciu. Jeden człowiek zaczął biec w jej stronę, by ją zabić. Nie drgnęła, więc on, zdziwiony, zatrzymał się.
– Oddaj mi siekierę. – Powiedziała. Oddał. – Co wy tu robicie? Dlaczego?
– Nie mamy jedzenia, nie mamy pracy, trwamy tu w beznadziei i nędzy.
Misjonarka obiecała, że jeśli buntownicy zaprowadzą porządek w więzieniu, wstawi się u władz, aby zapewnić im jedzenie i zajęcie. Wygrała, zreformowała cały układ. Bóg dokonał cudu. To jest historia Gladys Aylward.

Invisible Gay polubił kilka moich wpisów, więc z ciekawości wszedłem na jego bloga. Było tam trochę zdjęć „od lat 18”, na których nadzy faceci robili sobie dobrze na różne sposoby. Można też było co nieco poczytać. M.in. o tym, że homoseksualiści wcale nie są bardziej „wyuzdani” w urzeczywistnianiu swoich seksualnych fantazji od hetero. Może i racja, nie wiem. W każdym razie zamiast obrzydzenia ogarnęło mnie współczucie. Pomyślałem, że zbyt łatwo przychodzi chęć, by rzucić kamieniem w człowieka, który grzeszy pożądaniem do tej samej płci. – Dlaczego chrześcijanie brzydzą się i potępiają grzechy seksualne bardziej niż inne, jak bałwochwalstwo lub kłamstwo? Czy tak robił Jezus? – Pytał prowokacyjnie Philip Yancey. Myślę, że w jego retoryce jest siła i prawda. Geje nie są inną rasą. Ich grzechy mają ten sam korzeń, co grzechy ludzi hetero.

Wobec osoby homo jestem bezsilny – tak jak Gladys Aylward wobec buntowników w więzieniu. Czy racjonalne tłumaczenia mogą powstrzymać emocje i popędy? Czy można zmienić czyjeś serce zakazami? Nie, ale to dobroć Boża prowadzi do upamiętania (Rzym. 2:4, BW). Świadomość, że Bóg nie brzydził się mną, kiedy byłem grzeszny i zbawił mnie od moich pożądliwości, powinna sprawiać, że kiedy patrzę, myślę i mówię komuś prawdę między oczy, to zawsze kocham, a nie osądzam. Ale naprawdę KOCHAM.

Autor: jpz2

Powiązane posty: