Detoks

Położyłem się już, to było wczoraj, czekałem już tylko na A., która się kąpała. Och, jak to długo trwa – zdaje mi się. Na ogół chyba krócej. A może tylko ja jestem niecierpliwy. Tak, na pewno tak. I zaczyna mi grać w głowie Republika: „Tak długo czekam”. I mi się zmienia nastawienie. Ale tak czy siak, jednak nuda – tak czekać. Czasem w takiej sytuacji ucinam sobie krótką pogawędkę z Tatą, z Bogiem. To jest najlepsze, co można zrobić: w szczerości zanurzyć się w Jego głosie, w przestrzeni, w której nagle go dostrzegasz, dajesz nura jakby w jeziorko mleka, jezioro, nie, w morze, ocean, kosmos! I twoje winy, i piękne twoje sprawy są nagle tak krystalicznie oddzielone. Zażalone, przebaczone. Docenione, wychwalone. A Jego celne odpowiedzi, pytania i milczenie bywa prawdziwym ukojeniem rozumu, serca, zmysłów. Aż wreszcie nastaje cisza i nie trzeba więcej się. Tylko obecność; przenikająca, słodka, olbrzymia…

Ale zamiast tego, jak ten frajer, otworzyłem telefon i tak długo przeglądałem fejsbuka, aż zrobiło mi się niedobrze. Było to niemal fizyczne odczucie mdłości. Liczba próżnych informacji przytłoczyła mnie. Kto z nas używających internetu choć raz tego nie doświadczył? Zresztą nieważne. Poczułem się okropnie i wiedziałem, że mogę i muszę coś z tym zrobić. Był na to jeden sposób: detoks – najlepiej przez Słowo.
– Nie, nie otwieraj Biblii, przypomnij sobie tylko! To, co pamiętasz. – Powiedział mi. – Zaufaj sobie i mi.
Zacząłem więc w myślach wypowiadać i szybko byłem zaskoczony, że aż tyle i że – co ważniejsze – działa! Mój umysł odprężał się i oczyszczał…
– Zapisz te słowa na swoich odrzwiach, bramach, na sercu. Będziesz o nich rozmyślał, kiedy leżysz i gdy pracujesz, i kiedy idziesz drogą.
– Nie będziesz miał Bogów innych obok mnie.
– Twoimi ustawami się zachwycam oraz nie zapominam Twoich słów.
– Radujcie się zawsze w Panu, powtarzam: radujcie się, niech skromność wasza będzie znana wszystkim ludziom, Pan jest blisko! We wszystkim w błaganiach i z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu.
– Wszystko mogę w Jezusie – w Tym, który mnie umacnia.
– Kto słucha i wykonuje moje słowa, ten buduje na skale i nie zachwieje się.
– A czy ktoś wznosi budowlę ze słomy, z drewna, czy z drogich kamieni – to się okaże w ogniu.
– Nie troszczcie się, bo wie Ojciec wasz, czego potrzebujecie, zanim poprosicie, spójrzcie na lilie…
– Cieszcie się, kiedy rozmaite próby przechodzicie.
– Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was prześladują ze względu na moje imię, cieszcie się, bo zapłata jest wielka, bo tak samo prześladowali proroków.
– …i tak dalej.
Aż przyszła A. A ja zdziwiłem się, że to już.

«
»
Autor: jpz2

Powiązane posty: