Dbam o siebie

Jakiś wypad do spa albo chociaż sauny. Jakieś pyszne, zdrowe jedzonko. Trochę sportu, sporo snu. No i nie zapominać o ćwiczeniach duchowych. W końcu lepiej wejść bez oka lub bez nogi do nieba, niż w komplecie – do piekła.

Gdyby ktoś mnie dziś zapytał, jak dbam o siebie, pewnie niewiele potrafiłbym odpowiedzieć. A przecież od tego wiele zależy. Zatracać się w poświęceniu dla jakiejś sprawy tak, żeby nie dotrwać do końca? Bez sensu.

Zrobić coś dla Boga? Najlepiej usłużyć komuś małemu. Ot, dziecku. Albo przeciwnie; zgorszyć dziecko. I zginąć. Czy są tylko dwie możliwości? Czarne-białe? A co wobec tego zrobić z tym wersetem:

Albowiem każdy ogniem będzie osolony. (Mar. 9:49, BW)

Jest to nawiązanie do ofiar ze zwierząt, solonych dla zachowania od zepsucia.

Każdą twoją ofiarę z pokarmów posolisz; żadnej twojej ofiary z pokarmów nie pozbawisz soli przymierza Boga twego. Przy każdej ofierze swojej składać będziesz i sól. (3 Moj. 2:13, BW)

Chodziło o to, by miejsce najświętsze nie było skażone, a ofiara pozostała doskonała. A więc ochrona przed nieczystością. Ale dlaczego solenie ogniem? To kojarzy mi się z robotą złotnika, który oczyszcza z nieczystości wewnętrznych, uszlachetnia. Psalmista pisze:

Albowiem doświadczyłeś nas, Boże, Oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro. (Ps. 66:10, BW)

Mamy ofiarę osoloną ogniem. Pozostaje jeszcze pytanie: co to za ofiara? Czy nie ja sam? Apostoł Paweł pisał przecież:

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. (Rzym. 12:1, BW)

Składać siebie w ofierze to nic innego, jak brać swój krzyż, a więc zapierać się własnych pragnień, a pielęgnować te, które daje mi do serca Bóg. Wtedy jest duchowa służba, o której tak mówi Jezus:

Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, mnie przyjmuje; a kto mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał. (Mr 9:37, BT)

Wracając do początku, zadbam o siebie. Dam się osolić ogniem, przejdę przez próby, będę zachowywać pokój i siebie w dobrej kondycji. Żeby sam nie zwietrzeć jak sól.

Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą. (Mar. 9:50, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: