Cudza

1.
Natrafiam na fejsbuku na tekst o pornografii. Czytam i wyobrażam sobie bohatera i dialog:
— Wiesz, pornografia jest zła. – Powiedział jeden kolega.
— I masturbacja też… – Dodał drugi. A ja parsknąłem śmiechem:
— No chyba nie chcecie powiedzieć, że wy nie… W to nie uwierzę. Dla mnie jak facet mówi, że nie ogląda „tych rzeczy”, po prostu łże.
Ten, co kpił, potem nawrócił się i… się okazało, że wiele słów z Biblii nie pozostawiało wątpliwości: koledzy mieli rację, a on miał… walkę do stoczenia. O co? O uwolnienie się od uzależnienia, które związuje i pustoszy człowieka jak najgorszy nałóg.
2.
No, dość, mówię sobie. Odkładam telefon na bok. Patrzę w sufit, myślę. Bóg mówi mi:

— A weź otwórz Biblię. Nie, nie w telefonie, najlepiej tę papierową, twoją.

— Ale po nią muszę wstać.
— No trudno, to wstań. – Wstaję, biorę, otwieram. – Powiem ci, gdzie. – Kontynuuje Tata. – Dalej, dalej, Przypowieści Salomona. Nie tu, następna strona, tak, piąty rozdział, może być od ósmego wiersza. Co czytasz? – Czytam:
— „Daleko od niej chodź swoją drogą i nie zbliżaj się do drzwi jej domu…”
— No, i przeczytaj kontekst: trochę wstecz, trochę wprzód… Co tam jest?
I czytam, a to o cudzej żonie. Albo ogólniej: o obcej. W tamtych czasach nie mieli pornografii. Ale mieli obce, cudze kobiety. Mechanizm w głowie i skutki podobne.
— Czyli kontynuujesz temat?
— A tak, kontynuuję. – Potwierdza mi Bóg.
— Skoro tak, to chcę jeszcze trzecie słowo, Tato. Żeby się upewnić.
— Proszę bardzo, opowiem ci coś.
3.
I Bóg mi opowiada historyjkę:
Chłopiec bawi się klockami. Przychodzi do niego dziewczynka, pyta:
— Mogę pobawić się z tobą?
— Tak. – Zgadza się chłopiec. – Ale musisz układać tak, jak ja chcę!
— Nie, bo ja mam taki pomysł…
— Nie obchodzi mnie twój pomysł.
— Ale zobacz… – I trochę na siłę próbuje poprzestawiać.
— Nie…!
— Ale ja chciałam…
— Nie!
— No to nie! Idę sobie!!! – Wściekła i zawiedziona dziewczynka tupie nogą i odchodzi z łezką w oku.
— To idź sobie! – Chłopiec, też zły, wzrusza ramionami i wraca do swojej zabawy.
* * * Albo inaczej:
— Mogę pobawić się z tobą?
— Tak. – Zgadza się chłopiec. – A co chcesz zbudować?
— Zobaczysz…
— Ale to są moje klocki. Musisz mi powiedzieć.
— To będzie niespodzianka.
— No dobra… – Chłopiec trochę się niecierpliwi. Ale już po chwili oczy mu się zaświeciły: – Ej, super! Teraz ja zrobię coś dla ciebie, zaczekaj… – I zaczyna robić coś zupełnie „dziewczyńskiego” (choć jeszcze przed chwilą sam by w to nie uwierzył)… – Koniec.
— Rozumiem… A zatem… to historyjka wcale nie o dzieciach?
— Wcale nie o dzieciach.
— Tylko o dorosłych, o mężczyznach, którzy…
— …wolą bawić się sami. 
— Albo odkrywają, że zabawa może być świetna, gdy się te klocki odda. I nie muszą już szukać „cudzej”, ani trwonić swojej energii i czasu, i…
Autor: jpz2

Powiązane posty: