Coelho kontra Jezus

Coelho miał trudne dzieciństwo. Jezus – nie. To tyle w kwestii porównania dwóch panów. Bo ja chcę raczej skonfrontować moc ich słów, pozornie bardzo podobnych. Oto one:

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu. – To oczywiście napisał Paulo Coelho w „Alchemiku”, a więc te słowa mają mniej więcej tyle lat, co ja. A trochę starsze od nich są zdania Jezusa:

Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. (Jan. 14:14, BW) Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie. (Mat. 17:20, BW) Co się tyczy tego: „jeżeli coś możesz”, to wszystko jest możliwe dla wierzącego! (Mar. 9:23, BW)

Intuicyjnie bardziej ufam Jezusowi. Dlatego, że samo moje pragnienie jeszcze nic nie znaczy. Że czegoś gorąco pragnę, to mam prędzej czy później to dostać? Guzik! Muszę uwierzyć, powiedzieć, poprosić. Wtedy się stanie. Prędzej czy później, tak. Ale mam jeszcze drugą wątpliwość: co to jest wszechświat? Czy to jest ktoś? A jeśli tak, to czy on myśli? Czy jeśli głupio pragnę, to ostrzeże mnie przed tym, czy raczej wprowadzi w niebezpieczeństwo? Czy jego moc jest nieskończona? Czy spełnia tylko „możliwe” marzenia, czy też takie o uzdrowieniu ze śmiertelnej choroby? Czy on mnie choć trochę lubi? I tak dalej…

Tresura podświadomości, wizualizacje, treningi motywacyjne, pozytywnego myślenia – moc tych metod „wszechświata” jest ograniczona. Ale Jezus powiedział: wszystko jest możliwe!

Autor: jpz2

Powiązane posty: