Co z tym fantem zrobić

Spotyka mnie nieszczęście. Co robię? Biadolę nad swoim losem? Słabo. Mam nadzieję, że czegoś mnie to nauczy na przyszłość? Lepiej… A może wezmę przykład z Józefa?

Józef pod koniec swojego życia potwierdził to, co trzymało go na dobrym kursie przez 110 lat chodzenia po ziemi: umiejętność wygrzebywania się z sytuacji beznadziejnych. Józefa spotkało wiele nieszczęść, przy czym właściwie nigdy nie była to jego wina. Były to sytuacje, w których każdy normalny człowiek zastanawia się: dlaczego mnie to spotkało? Czym sobie zasłużyłem? I nie znajduje odpowiedzi.

Józef także nie znajdował odpowiedzi. Jedyne, co miał, to wiarę, że Bóg potrafi każde zło obrócić w dobro. Kiedy umarł jego ojciec, braci Józefa ponownie ruszyło sumienie i zdjął strach, że ich młodszy brat może się zemścić. Wysłali więc do Józefa wiadomość.

[Bracia Józefa:] Tak powiedzcie Józefowi: Ach, przebacz braciom swoim ich występek i ich grzech oraz zło, które ci wyrządzili. Odpuść przeto teraz występek sług Boga ojca twego. I zapłakał Józef, gdy to mówiono do niego. Potem przyszli bracia jego, upadli przed nim i rzekli:
— Sługami twoimi jesteśmy. – A Józef rzekł do nich:
— Nie bójcie się! Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud. (1 Moj. 50:17-20, BW)

Mam wrażenie, że doświadczenie nauczyło Józefa, by w każdym nieszczęściu węszyć jakieś dobro, które Bóg dla niego szykuje. Potrafił więc z nadzieją patrzeć w przyszłość, jak również pozytywnie myśleć o przeszłości. Zamiast skupiać się na bólu, ranach i żalu, dostrzegał dobre następstwa bolesnych doświadczeń, krótko mówiąc: sens takiej, a nie innej życiowej drogi. To jest genialna, złota nauczka. Nie wiem, jak was, ale mnie ekscytuje już sama myśl o tym, jak dobre owoce może to przynieść w praktyce!

Autor: jpz2

Powiązane posty: