Co się odwlecze…

…to nie uciecze – mawiamy. Ale przez zwlekanie mogę stracić bardzo wiele. Zwłaszcza zwlekanie z tym, by zrezygnować ze wszystkiego, co było moim życiem, zanim je oddałem Jezusowi.

Piszę to na bazie wniosków, które wyciągam z historii Izraela, opisanej w Biblii – nie w jednym miejscu, ale w wielu kontekstach i to, jak się okazało, trochę mnie przerosło. Ale nic to, ważne by zainspirować. W Księdze Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa), zawierającej mowy Mojżesza przed jego śmiercią i przed wejściem Izraela do Ziemi Obiecanej, bodaj dwa razy pojawia się nakaz, by wyrżnąć sześć (20:17) lub siedem (7:1) konkretnych narodów. Wszystkim innym Izrael miał zaproponować pokój (de facto służbę), a dopiero odmowę potraktować jako powód do agresji (20:10-15).

Dlaczego dobry Bóg nakazał przelewać tyle krwi? Powody były dwa. Po pierwsze, narody te miały sporo czasu, jakieś 500 lat, jak ktoś wyliczył, żeby się upamiętać, ale zamiast tego brnęły jeszcze dalej w zło. Po drugie, Bóg uzasadnił to tak:

aby nie uczyli was czynić tych wszystkich obrzydliwości, jakie oni czynią swoim bogom, i byście nie zgrzeszyli wobec Pana, Boga waszego. (20:18) Nie będziesz z nimi zawierał małżeństw. Swojej córki nie oddasz jego synowi, a jego córki nie weźmiesz dla swojego syna, gdyż odciągnęłaby ode mnie twojego syna i oni służyliby innym bogom. Wtedy zapłonąłby przeciwko wam gniew Pana i szybko by cię wytępił. (7:3-4)

I tu się zaczyna problem, bo okazuje się, że Gibeonici (tj. Chiwwijczycy – naród z „czarnej listy”) podstępem zawarli przymierze z Izraelem (Joz. 9:3-17), z kolei

Jebuzejczyków, mieszkających w Jeruzalemie, nie mogli synowie Judy wypędzić i Jebuzejczycy mieszkają z synami Judy w Jeruzalemie do dnia dzisiejszego. (Joz. 15:63, BW) Synowie Beniamina nie wypędzili Jebuzejczyków mieszkających w Jeruzalemie, i Jebuzejczycy mieszkają z synami Beniamina w Jeruzalemie aż do dnia dzisiejszego. (Sędz. 1:21, BW)

Jebuzejczyków wykurzył z twierdzy Syjon dopiero Król Dawid, co jest wspomniane dwa razy (2 Sam. 5:6-7 oraz 1 Kron. 11:4-5, BW), natomiast Salomon – syn Dawida – zaciągnął potomków nie wytępionych narodów do robót pańszczyźnianych. Ale nie o to chodziło, żeby się nachapać; podbić kraj, a ze zwyciężonych zrobić niewolników. Chodziło o to, by dobrze żyć – tak, jak chciał Bóg i jak uczył Mojżesz.

Tymczasem „łaska” okazana niektórym narodom bardzo szybko obróciła się przeciwko Izraelowi. Np. w Księdze Sędziów (rozdz. 19-21) – opisana jest zbrodnia, która wstrząsnęła całym krajem, co w epoce bez „Faktów” i YouTube’a nie było wcale prostą sprawą. To było nawet gorsze niż Josef Fritzl, bo nie jeden człowiek okazał się zwyrodnialcem, ale wielu. A stało się to właśnie tam, gdzie mieszkali Jebuzejczycy i Gibeonici.

Co to oznacza dla mnie dzisiaj? Moją Ziemią Obiecaną jest nowe życie w Chrystusie. Bóg nie tylko wyrwał mnie z niewoli grzechu (Egiptu), ale też obiecał mi, jak Izraelowi, że wypędzi przede mną narody, tzn. wszystko, co mogłoby mnie zniewolić w tym nowym życiu. Pytanie: czy ja jestem tak bezwzględny, że wybiłem już wszystkich „Jebuzejczyków”? Czy naprawdę umarłem dla Chrystusa, aby mieć życie w Nim? Z czym zwlekam?

Autor: jpz2

Powiązane posty: