Co cię nie zabije, to cię wzmocni

To powiedzonko, które promuje tężyznę fizyczną, pozytywne myślenie w kryzysach, przezwyciężanie słabości, niepełnosprawności, jest… w stu procentach biblijne!

Zwykle mówi się tak w sytuacji „SHIT HAPPENS” – nieszczęścia chodzą po ludziach. Szef wywalił mnie z pracy, złamałem nogę, kumple się na mnie obrazili itd. Ale ja wyjdę z tego bez szwanku, a nawet mocniejszy, bo doświadczony! I pójdę dalej. Czy to prawda? To zależy. Jeśli zawiniłem, to po prostu wyjdę z tego osłabiony albo martwy. Byłem świnią, więc moim najlepszym kumplem został telewizor. Kopałem ze złości w stół, więc cierpię złamany piszczel. Podkradałem w firmie i zawalałem terminy, więc zostałem bez pracy i kasy. Ale! Jeśli byłem dobry i niewinny, nieszczęście mnie wzmocni! Bo nie godziłem się na nieuczciwość szefa – i teraz znajdę sobie lepszą pracę. Bo uratowałem małe dziecko, ale samochód przejechał mi po nodze i leżę w gipsie… szczęśliwy. Bo kumple niesłusznie mnie osądzili, ale przeprosiłem ich za to, za co mogłem, modlę się o nich i spokojnie znoszę ostracyzm, czekając, aż prawda wyjdzie na jaw. Grzech mnie zabije, ale co nie jest grzechem, to mnie wzmocni. Bo, jak powiedział Giovanni Pico della Mirandola, człowiek jest kowalem własnego losu. To, jak myślę, mówię i postępuję, ma znaczenie.

Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują (…) każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Nie błądźcie, umiłowani bracia moi. (Jak. 1:12, 14-16, BW)

Kiedy grzeszę, zabijam duszę i pozostaje mi dbać o ciało, które i tak dostarczy mi cierpień i niespełnionych tęsknot. Ale kiedy wytrzymam próbę, wezmę wieniec żywota. Jako człowiek z duszą, a nie żywy trup, będę cieszył się tym wieńcem żywota już dziś, wypełniony pokojem, miłością do siebie i do ludzi.

Job (Hiob) jest tego żywym przykładem. Szatan chciał zniszczyć życie Joba, pokazując że jego sprawiedliwość zależy od wygody ciała. Rzekł Pan do szatana: Oto jest w twojej mocy, tylko jego życie zachowaj. (Job. 2:6, BW) Szatan nie zabił Joba, ale… wzmocnił go. Dlatego, że Job pozostał sprawiedliwy, choć stracił wszystko prócz życia i żony. Udowodnił, że jest nienaganny, prawy, bogobojny, i to nie dla ciała. I Bóg przywrócił i pomnożył jego bogactwo.

Autor: jpz2

Powiązane posty: