Co autor miał na myśli

Tzn. co Bóg miał na myśli, kiedy mnie stwarzał? Czy chciał, bym mimo najszczerszych chęci pozostał potworem? Oto parę słów refleksji po filmie „Miłość” (reż. M. Haneke), w którym o Bogu ani słowa.

Uwaga! Ten wpis zdradza istotne elementy fabuły filmu „Miłość”. Jeśli zamierzasz go obejrzeć, nie czytaj! 🙂

Tego dnia było postanowione: idziemy do kina. Po wstępnym rozeznaniu oboje z A., jakby niezależni jurorzy, ograniczyliśmy wybór do dwóch filmów: „Skyfall” albo „Miłość”. Z jednej strony Bond i czysta rozrywka, z drugiej film, jak to się mówi, ambitny, trudny, no i smutny, za to nagrodzony Złotą Palmą w Cannes. Zadecydował rzut monetą: „Miłość”.

Michael Heneke uchodzi za świetnego reżysera i rzeczywiście: ma dar genialnej prostoty wyrazu. Pamiętam jego wcześniejszy film pt. „Biała wstążka”, a po obejrzeniu „Miłości” mogę o nim powiedzieć, że lubi (trochę jak Polański) pokazywać prostotę zła i że leży ono w zwyczajnej, ludzkiej naturze. Tylko że jaki z tego morał? Po co robić filmy – żyłochlasty?

„Miłość” to obraz dwojga starych ludzi, którzy próbują poradzić sobie ze śmiercią. Kochają się nawzajem – to widać w subtelnych gestach i w wielu ujęciach. Ona na początku filmu dostaje udaru i przez prawie dwie godziny pokazane jest, jak co raz mniej żyje, coraz pewniej umiera. On – troskliwy, zaradny, cierpliwy i… bezradny. Pewnego dnia, gdy jedzą wspólnie śniadanie, taki dialog:
– …nie chciałabym pod koniec życia zmienić zdania o tobie.
– A mogę wiedzieć, jakie masz o mnie zdanie?
– Jesteś potworem (uśmiech). Ale dobrym.
Te słowa – wypowiedziane na początku – zadźwięczały mi w uszach, kiedy w jednej z końcowych scenie on rzuca się na żonę – kochaną i troskliwie zadbaną przez siebie, ale cierpiącą, bezwładną i półprzytomną po dwóch udarach – i… dusi ją poduszką. Po wyjściu z kina odezwał się we mnie wewnętrzny sprzeciw wobec wymowie tej sceny. – Postąpił po ludzku – myślałem – jak ten „dobry potwór”. Ale czy ja, czy my jesteśmy powołani do czegoś takiego? Czy wobec cierpienia i śmierci jesteśmy naprawdę pozbawieni nadziei i mocy? Czy miara dobrych uczynków jest miarą wytrzymałości? A może jest Bóg, który swoją miłością uzdalnia człowieka do miłości, która przewyższa „Miłość” Hanekego?

Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem. Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. (Jan. 15:12-13, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: