Chcę zostać babcią!

Nie wiem jak wam, ale mi nie wystarczy zaspokojenie potrzeb fizjologicznych, bezpieczeństwa, miłości, uznania. Potrzebuję też samorealizacji. O teorii Maslowa wiem tyle, co wszyscy, czyli że według niej potrzeby zaspokaja się etapami. Najpierw niższe, potem wyższe. I nie zgadzam się z tym.

Można przecież być wiecznie niewyspanym, nie pamiętać ostatniego seksu (kiedy to było?), można się ustawicznie bać itd., a jednocześnie… szukać zaspokojenia wyższych potrzeb: pragnąć być z ludźmi, być przez nich zauważonym, a co najważniejsze, pragnąć dać im coś z siebie. Aż się prosi, żeby tę teorię zepsuć, może nawet ktoś już to zrobił. Ale destrukcję pozostawiam innym. Ja wolę wnioski.

Widzę na przykład, że im niżej w piramidzie Maslowa, tym bardziej chodzi o to, by MI było dobrze. Natomiast im wyżej w hierarchii potrzeb, tym bardziej chcę, by INNYM było dobrze. Gdzieś w środku jest potrzeba miłości, nieprzypadkowo, bo łączy w sobie jedno i drugie: dawanie i branie – od kopulacji po mistycyzm. Miłość będzie w centrum każdej struktury analitycznej. Jest miarą subiektywnego dobra: ktoś ma miłość (bierze ją i daje) – jest mu dobrze.

Nieszczęście polega na tym, że nie za bardzo mam na to wpływ, czy ta miłość jest, czy jej nie ma. Nie mogę nakazać nikomu, by mnie kochał. A jeśli nikt mnie nie pokocha, to sam nie będę do tego zdolny. Przecież najgorsi bandyci stali się najgorszymi bandytami, bo nikt ich nie kocha. Ich serca to kłębki strupów i twardych blizn. Gdyby niekochany człowiek był w stanie kochać, nie byłoby tyle zła.

Zło mogą usunąć tylko ludzie kochani, to są ci, którzy dostali do ręki broń. A składy amunicji są ograniczone. A dlaczego? Czemu pula miłości w rodzinie nie jest wystarczająca do zniszczenia całego zła w rodzinie? Za słowo ‘rodzina’ mogę wstawić ‘świat’. Skąd się bierze miłość, kto ją dystrybuuje, kto racjonuje, kto ją wynosi z banku centralnego, kto wprowadza do obiegu?

Babcie. Bo to są takie ciepłe kobiety. Poza tym z perspektywy lat wiedzą, co się naprawdę liczy i mówią to i robią to. I często głęboko wierzą w Boga.

Tropem babci doskonałej wpadłem na Boga. To on ma całą potrzebną pulę miłości, on ma dość amunicji. Jak można się do niej dobrać? Są ludzie, którzy uważają, że każda lokalna i globalna religia jest dobrą ścieżką do Boga. Coraz mniej mam ochoty, by się z nimi kłócić i spierać. Mówię tylko jedno: kolego, tam gdzie dostaniesz bezwarunkową, realną miłość, tam jest prawdziwa wiara i prawdziwy Bóg. A nie trać czasu na szukanie, dopóki nie zapytasz babci, która cię kocha.

A więc babcia rządzi. Gdyby na świecie każdy zapytał takiej wierzącej babci, jak niszczyć zło, bylibyśmy blisko jedności. Każdy byłby kochany. Utopia? Modlił się o to Jezus:

Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś.
I objawiłem im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich. (Jan. 17:23, 26, BW)

Autor: jpz2

Powiązane posty: