Całodobowy

Wracamy z Wesołej. Rozdzielamy się: dziadkowie zabierają Fi. pociągiem, co niezmiernie go raduje, a my z U. jedziemy samochodem. Umawiamy się pod Stadionem. Stadion – olbrzymi koszyk widoczny z daleka. Fi. już doskonale wie, U. zresztą też, że ten koszyk = wielka makieta kolejowa. Byli już dwa razy. I oboje chcą jeszcze raz.
– Tato, a pójdziemy na wystawę pociągów? – Naciąga Fi.
– Ce wystawe, telaz! – Krzyczy podekscytowana U.
– Słuchajcie, możemy pójść na wystawę pociągów po raz trzeci, ale nie dziś. Dzisiaj już jest zamknięta.
– Zamknięta?? – Dopytuje U.
– Tak. Panowie, którzy obsługują kasę, zamykają wejście i idą do domu; odpocząć, spać. – Zapada cisza. – No bo to nie jest czynne cały czas, całą dobę, dzień i noc. – Tłumaczę przy okazji. To nie jest takie miejsce, które jest otwarte bez przerwy, jak na przykład szpital…
– Albo stacja benzynowa – dorzuca A.
– Albo… – Hm, co jeszcze; monopolowy? E… Fi. dorzuca:
– Dooom.
– Bardzo celne spostrzeżenie, Filu – śmiejemy się w głos i cieszymy, właściwie nie wiadomo z czego. Z tego domu chyba.
«
Autor: jpz2

Powiązane posty: