Było źle, ale było warto

Nie wiem jak wy, ale ja najlepiej wspominam te rzeczy, które nie były najprzyjemniejsze, za to dziś wiem o nich jedno: już ich nie ma. A ja jestem i mam się dobrze.

Dałem radę, wytrzymałem, przetrwałem, przebrnąłem, doszedłem. Było źle, trudno i nie tak, jak chciałem, zamierzałem, marzyłem, ale… Czyż teraz nie jestem silniejszy, mądrzejszy, szczęśliwszy?

Pamiętam choćby taką sytuację w górach, ukraińskich Gorganach: zaszliśmy ścieżką w ślepy zaułek; za nami zaginiony, nieoznaczony szlak. Przed nami nieprzebrane połacie kosodrzewiny i głazów.

Zdołaliśmy znaleźć awaryjne miejsce na rozbicie namiotu tuż przed zachodem słońca, podrapani do krwi, wycieńczeni, niepewni powodzenia dalszej wędrówki i… szczęśliwi.

Tam, przy ognisku, po kąpieli z małej, górskiej strużki było nam naprawdę błogo, choć tego dnia poznaliśmy swoją słabość. I również nauczyliśmy się czegoś. Dzięki temu i podobnym doświadczeniom mogę trochę rozumieć słowa psalmisty:

„Błogo mi, że byłem poniżony, bowiem nauczyłem się Twoich ustaw.” (Ps.119:71, NBG)

To było dla mnie dobre, że zostałem upokorzony, utrapiony, zmartwiony, coś mi dolegało, dopuściłeś do mojego cierpienia, moje kłopoty i troski wyszły mi na dobre, bo zmusiły mnie do nauki twoich zasad, praw; to mnie nauczyło uważać na twoje słowa. Było mi dane posiąść tę wiedzę, umiejętność.

Specjalnie parafrazuję ten werset tak obszernie, zgodnie z innymi tłumaczeniami, bo na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalny. Bądźmy szczerzy: masochistyczny. Ale jest w nim głęboki sens i prawda potwierdzona w naszych życiowych doświadczeniach. Tak, „naszych”, bo każdy takie ma.

Autor: jpz2

Powiązane posty: