Bój się… z uśmiechem!

W nietypowy sposób Bóg uczył Izrael (swoje dzieci), żeby się go bano. Nie pogroził palcem, nie opowiadał strasznych historii, nikogo nie uśmiercił, ale… zatrzymał rzekę Jordan.

Pisząc to, mam w pamięci historię mojego znajomego, Adama, który opowiadał mi, jak poszedł ze swoją córeczką nazbierać kasztanów. Jak wiadomo, dzieci + zapałki + kasztany = ludziki, no więc poszli pod znane sobie kasztanowce, a tam… pusto. Wszystko wyzbierane. Córeczka już była zawiedziona i czekała tylko: co teraz? Niech tata coś zaradzi, może znajdzie się inne miejsce? A tymczasem Adam odsunął córeczkę w bezpieczne miejsce, chwycił za jeden z konarów, wdrapał się na niego i jak małpa zaczął trząść drzewem. Kasztany zaczęły sypać się jak grad. Wiedząc, że już starczy, zeskoczył z gałęzi i zobaczył rozdziawioną buzię córeczki, która w pełni zachwytu powiedziała: – Tatusiu, ale ty jesteś słodki!

Myślę, że jeszcze bardziej rozdziawiali usta Izraelici, kiedy widzieli, jak nurt Jordanu został przerwany tak, by mogli suchą stopą wejść do Ziemi Obiecanej. Woda napływająca z górnego biegu rzeki została spiętrzona, a woda spływająca w dół po prostu ustąpiła. Jest to opisane w trzecim i czwartym rozdziale księgi Jozuego, którą ostatnio sobie czytałem. Bóg spodziewał się, że w następnych pokoleniach znajdzie się wielu mędrków, którzy nie będą dowierzać tej historii, a Pisma nie będą rozumieć literalnie. Dlatego rozkazał Jozuemu, by wyznaczyć dwunastu mężczyzn, po jednym z każdego plemienia, by każdy wziął jeden kamień z dna rzeki, na pamiątkę.

I rzekł do synów izraelskich: Gdy w przyszłości wasi potomkowie pytać się będą swoich ojców: Co znaczą te kamienie? Pouczcie waszych synów, mówiąc: Suchą nogą przeszedł tu Izrael przez Jordan, gdyż Pan, Bóg wasz, wysuszył wody Jordanu przed wami, aż się przeprawiliście, podobnie jak Pan, Bóg wasz, uczynił z Morzem Czerwonym, które wysuszył przed nami, aż się przeprawiliśmy, aby poznały wszystkie ludy ziemi, że ręka Pana jest mocna, i abyście się bali Pana, Boga waszego, po wszystkie dni. (Joz. 4:21-24, BW)

Znamienne jest, jak Jozue tłumaczy cud, którego Bóg dokonał na oczach swojego wybranego narodu: wysuszył wody Jordanu, aby bali się Pana. To tak, jakby Adam powiedział do swojej córeczki: natrzęsłem z tego drzewa kasztanów, abyś się mnie bała. Zabawne, czyż nie? Przynajmniej dla mnie, bo bojaźń boża wciąż bardziej kojarzy mi się z groźbami niż z pozytywnym okazaniem mocy. A tak nie powinno być. Bóg chce, żebym go poważał, bał się, był posłuszny ze względu na to, jak wielkie i dobre rzeczy dla mnie zrobił, a nie ze względu na to, jaki jest straszny.

Autor: jpz2

Powiązane posty: