Bierz, co chcesz

Jezus dobrze znał Jana Chrzciciela, może nawet z dzieciństwa. I co o nim mówił? Jakie to może mieć praktyczne znaczenie dzisiaj, dla mnie?

To jest ten, o którym napisano: „Oto ja posyłam posłańca mego przed tobą, który przygotuje drogę twoją przed tobą”. Zaprawdę powiadam wam: nie powstał z tych, którzy z niewiast się rodzą, większy od Jana Chrzciciela, ale najmniejszy w Królestwie Niebios większy jest niż on. A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają. (Mat. 11:10-12, BW)

Nie ja pierwszy zastanawiam się nad tym wersetem: dlaczego Jan jest największy, a jednocześnie najmniejszy? Na ogół tłumaczy się to tak, że Jan był ostatnim (i największym) prorokiem, który jednocześnie zwiastował nadejście ery mesjańskiej, kiedy to każdy, kto chce („gwałtownik”), może zostać usprawiedliwiony w sposób najdoskonalszy – przez krew Chrystusa. W tym sensie nawet najmniejszy (najgorszy w świetle prawa) może być stać się większy od największego proroka, jakim był Jan Chrzciciel.

Ale moja myśl skoczyła gdzieś indziej: jest taka przypowieść, w której Jezus mówi o podobnym „dziwactwie”; że „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” (Mat. 20:16). Tak jak robotnicy, którzy zostali wynajęci do pracy pod koniec dnia i dostali za to denara – tyle samo, co robotnicy, którzy zaczęli swoją pracę rano. To znaczy, że przez całe życie mogę być skończonym łajdakiem, a jeśli zdążę zawrócić z tej drogi przed śmiercią, otrzymam tę samą nagrodę, co ci, którzy przez całe życie starali się przestrzegać bożych zasad. Mam na myśli niebo. Bo inną sprawą jest to, jak wielki skarb uda mi się za ziemskiego życia w tym niebie zgromadzić.

A zatem Jan mógł być jak ci robotnicy wynajęci z rana – być pierwszym powołanym do nieba na podstawie usprawiedliwienia przez wiarę w Mesjasza. A jednak wszyscy, którzy idą za nim, mniej doskonali i „spóźnieni”, również dostają „bilet wstępu”. Tak ostatni staną się pierwszymi, jak mówi Jezus.

Obie te interpretacje nie kłócą się ze sobą. A co ciekawe, co nadaje sens tym rozważaniom, że każdy z nas, ja i ty, i on, i ona – możemy czuć się tymi „najmniejszymi”, „gwałtownikami”, którzy „porywają” Boże Królestwo. Jak? Ano właśnie przez to poczucie bycia „najmniejszym”: uniżenie, zawrócenie, przemiana – jednym słowem POKUTA. Gwałtu, bierz! Jeśli chcesz.

Autor: jpz2

Powiązane posty: