Bałwany do Sejmu

Salomon dał ciała. Miał On siedemset żon prawowitych i trzysta nałożnic, a te jego kobiety omamiły jego serce. Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce Dawida, jego ojca. (1 Król. 11:3-4, BW)

Ale to tylko początek historii, która wydaje się nie mieć końca. Karą za odstępstwo Salomona i służenie obcym bogom było odebranie jego synowi królestwa, z wyjątkiem Judy , jednego z dwunastu plemion. Stąd podział na dwa królestwa: Izraela i Judy (ze stolicą w Jerozolimie). I wcale nie jest powiedziane, że królowie judzcy byli „spaleni”, a izraelscy – „cacy”, często bywało odwrotnie, a w sumie i tak większość ich wszystkich kłaniała się bałwanom. Może kiedyś zrobię lub znajdę jakiś wypis. W każdym razie tych królów było wielu i w czasie ich rządów przeszło wiele wojen, wielu proroków… Bóg zaś obalał jedne rządy i powoływał kolejne, aby ukrócić bezprawie i aby zapanowała sprawiedliwość. I nowi królowie często go zawodzili, nie wynosząc żadnej z nauki z błędów swoich koronowanych ojców.

Rozchodziło się niemal zawsze o to samo: oddawanie czci bałwanom. Jedną z najbardziej spektakularnych konfrontacji z tego okresu jest próba ognia urządzona przez proroka Eliasza Tiszbitę. Publicznie zakpił sobie z 450 proroków Baala, który okazał się martwym bożkiem. Warto znać wątek Eliasza od początku, od 17 rozdziału, ale tu nie ma miejsca, by go streszczać. Wezmę tylko scenę kulminacyjną:

Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca. Wtedy spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył. Gdy to cały lud zobaczył, padł na twarz, mówiąc: Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem! (1 Król. 18:37-39, BW)

Potem prorocy Baala zostali straceni nad potokiem Kiszon, ale to nie oznaczało końca rządów sprzedawczyków. Niestety. Co mi to przypomina? Czy nie współczesną demokrację? Niewielu mamy prawych polityków, większość hołduje fałszywym wartościom – współczesnym Baalom. Niektórzy, by uświęcić swą władzę, odciąć wszelkie skojarzenia z poprzednią ekipą, specjalnie wymyślają nowe bożki. Mają gdzieś Boga i wartości, robią to tylko dla władzy. Tak właśnie zrobił Jeroboam, chcąc odzwyczaić lud od pielgrzymek do Jerozolimy, stolicy Judy, gdzie panował Rechabeam, syn Salomona. Udało mu się to, ale skutek był fatalny i zaciążył na Izraelu na całe pokolenia. Czczenie fałszywych bogów wywoływało tylko zamęt i klęski. A przecież Jeroboam otrzymał władzę od Boga!

Co jest w Polsce Baalem, to temat do dyskusji. Ale weźmy jeden przykład – homoseksualizm. Mój znajomy na Facebooku ostatnio skrytykował posła Johna Godsona za tę wypowiedź. W skrócie: twierdził, że Godson nie ma racji, bo geje w ogóle nie powinni zasiadać w ławach sejmowych. Pojawia się pytanie: dobrze to, czy źle, że mamy homo-posłów? I tak, i nie. Dobrze, że mamy posłów, a źle, że w ogóle mamy homo. Skoro już jednak homo żyją wśród nas, to niech mają swoich 450 proroków, nawet w Sejmie i niech znajdzie się jeden współczesny Eliasz, który wystawi na próbę ich życiową filozofię (to nie powinno kończyć się rzezią, jak w Starym Testamencie, dzisiaj przecież nie walczymy z krwią ani z ciałem, Efez. 6:12).

Bóg nie jest zaskoczony tym, że kolejny król zawodzi, porzuca wartości, które deklarował przed wyborami. Ale szuka sobie proroków, którzy będą mówić prawdę. I będą skłaniać rządzących do upamiętania albo ogłoszą ich upadek. I nie przeszkadza Bogu fakt, że ci fałszywi prorocy mają liczebną przewagę. To w ogóle nie ma znaczenia.

Autor: jpz2

Powiązane posty: