Ach, jaki jestem (nie)idealny

Dziś krótko. O Dawidzie, królu. No bo jak on mógł? Jak i po co mógł popadać w takie skrajności? Pisze, że już prawie umiera nędznie, a po chwili, że jest czysty, prawy, sprawiedliwy i…

…i w ogóle NAJ! – Chciałoby się dodać. Z jednej strony w Psalmie 14 (i 53) pisze, że „wszyscy odstąpili, razem się zepsuli; nie ma takiego, co czyni dobro, nie ma ani jednego„. Z drugiej strony w Psalmie 18 dwa razy podkreśla:

Wiekuisty mnie wynagradza według mojej sprawiedliwości, odpłaca mi według czystości moich rąk (…) Bóg mi oddaje według mojej sprawiedliwości, według czystości moich rąk, która jest przed Jego oczami. (Ps 18:21,25, NBG)

Czytając o wrogach Dawida, jak był „osaczony” itd. zapewne niejeden człowiek myślał: ja nie mam takich wrogów, a przynajmniej ich nie widzę. Albo więc jestem szczęściarzem, albo ignorantem.

Podobnie z tymi „czystymi rękami”; mówię: nie jestem wcale taki sprawiedliwy. A przynajmniej tego nie doceniam. Bo jestem teologicznym zbukiem, który nie potrafi się cieszyć z prostych rzeczy i chwytać nadziei.

Dawid nie był filozofem. Często myślał i pisał sercem. Czy przesadzał? Może. Tym bardziej mi się podoba to oddawanie Bogu swoich, nawet przesadzonych, obaw, smutków i radości. To… emocjonowanie się przed Bogiem.

A najbardziej podoba mi się to, że w każdej sytuacji, czy Dawid był zgnębiony, czy podniesiony na duchu, pozostawał wdzięczny tylko Bogu i tylko z Nim widział swoją przyszłość.

Autor: jpz2

Powiązane posty: