A ty? W jakim jesteś zakonie?

Bo każdy należy do jakiegoś zakonu. Nie chodzi o kapucynów, czy karmelitki. Chodzi o boże prawo, sumienie; jest twoim katem, czy kompanem?

List św. Pawła do Rzymian jest doskonałym wykładem na ten temat, chociaż nawet wprawionemu czytelnikowi może się wydawać w wielu miejscach, że to bełkot, w którym pełno jest sprzeczności. A to dlatego, że słowa „zakon” lub „prawo” są używane wieloznacznie i nie do końca wiadomo, w jakim sensie jest tu, a w jakim tam. Stąd wyzwanie, żeby to krótko opisać.

Wezmę najpierw Rzymian 2:13 (BW):
Gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą.

A teraz hop! Rzymian 3:20 (BW):
Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu.

Są dwie opcje: albo św. Paweł był schizolem albo chodziło mu o dwa różne zakony. Ja sądzę, że raczej to drugie, zresztą sami zobaczcie – Rzymian 3:27-28 (BW):
Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary. Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu.

Niby już wszystko wiadomo, ale przydałyby się jakieś definicje, rozpoznanie: czym jest zakon uczynków, a czym zakon wiary. Wiele osób miesza w to Chrystusa, mówiąc tak: jeśli wierzysz w Chrystusa jako zbawcę na Jego zasadach jako swego Pana, będziesz usprawiedliwiony. A jeśli nie wierzysz, a chcesz być OK, próbując żyć według tych samych zasad, nie będziesz usprawiedliwiony. To poprawne teologicznie, ale też nie całkiem jasne – z prostego powodu: to jakby opowiadać historię od tyłu. A sprawę można rozstrzygnąć prościej, na przykładzie Abrahama, jak to czyni Paweł w swoim liście do Rzymian – dziś powiemy, że to rozdział 4, trochę za długi, żeby zacytować. Polecam więc lekturę i proponuję taki skrót myślowy:

1. zakon uczynków: najpierw zasady, potem tata – porażka.
2. zakon wiary: najpierw tata, potem zasady – zwycięstwo.

Bóg każdego człowieka przyjmuje jak tata, przygarnia, kocha, błogosławi i obiecuje obfite życie. Jeśli uwierzysz, otrzymujesz zasady dobrego życia i nadzieję, że On nigdy cię nie opuści, mimo twoich potknięć. Pokuta to znaczy „powrót do domu, do taty”. Powrót, a nie przyjście. Nie można przyjść do Taty za dobre sprawowanie. Ale można mieć dobre sprawowanie przez powrót do Taty.

Autor: jpz2

Powiązane posty: