#210203

Za mną do windy wszedł facet, stękając
Wcisnął guziczek z liczbą jeden, z lekkim
Wahaniem. Do pierwszego dojeżdżając,
Już wcisnął drugie palcem swoim lepkim

Po drugim – trzecie i tak dalej. Wariat?
Ja nic, ja stoję, ja i tak dojadę
Na samą górę, mnie moment nie zbawia
Ja sobie go rozwiążę jak szaradę

Typowy przykład odwiecznej udręki:
Dostałem jedno? Och, ja głupiec – czemuż
Nie zażądałem dwóch – to zysk maleńki

No więc trzech! Ech! Przyjaciół mam niewielu
A ci, co byli, wzięliby pół ręki
Lub całą, ha! Oprócz palca. I tlenu.