#210129

Oj się kochałem w dziewczynach kochałem
Ostentacyjnie to może nie ale
Tak to biegałem za nimi biegałem
I zawsze włosy upięte niedbale

Chciałem w dłoń ująć, posiąść, chwycić czule
Jak przepowiednię gdzieś z prorockiej księgi
Dziś wciąż dla żony gram tę uwerturę
Po co? Nie zgadnie nawet umysł tęgi

Po prostu – chcę. I mogę. Na tym koniec
Rozważań. Reszta – to pogoń za ptaszkiem
To licytacja – jeden kupiec – płonie

I sam dla siebie wciąż podbija stawkę
Choć… Wszystko Stwórcy jest. On nas jak konie
Wolno wypuścił na zieloną trawkę