#210116

Przyjdę do ciebie, przyjdę jak to skończę
Wezmę ja myśli w troki i przybędę
Rzucę to wszystko by być pieszczot gońcem
I słów, i słodkich słów kamerdynerem

Przemierzę pół pokoju aż do ciebie
To tak niewiele jest, a tak daleko
Czasem to dystans, gdzie porzucam siebie
Na trumnę ego wnet opuszczam wieko

To są te dwie sekundy gdy pozbywam
Się resztek ubrań – och! gdyby tak można
Zażegnać każdą przykrość – jak zdobywam

Swą gwałtownością żmudną ziarna doznań
Twoich, jak szyi zakątki odkrywam
I aż po stóp krańce znowu cię poznam